Podczas II Próby Lubuskiego Wina będziemy oceniać aromaty i smaki, i kolory
Bo każdy z gości otrzyma fiszki degustacyjne.
26 lutego o 19.00 spotkamy się wieczorem w Palmiarni, żeby spróbować 12 młodych win lubuskich – tych z 2009 roku. Będzie po sześć białych i czerwonych z winnic: Stara Winna Góra w Górzykowie, Kinga w Starej Wsi, Equus w Mierzęcinie, Na Leśnej Polanie w Proczkach, Cantina w Mozowie i Miłosz w Łazie.
Do win zostaną dobrane specjalne przystawki. Imprezę poprowadzą producenci tych win – opowiedzą o ich smakach i aromatach, i oczywiście tajnikach uprawy winorośli i produkcji wina.
Zaproszenia w cenie 80 zł do nabycia w Palmiarni. I trzeba się spieszyć – już znikają jak śniegi na wiosnę.
Nasze wina nie będą podobne do tych z Australii czy Argentyny. Ale możemy je porównywać z austriackimi, słowackimi czy niemieckimi. Dobrze zrobione, przedłużą młodość i wzmocnią
Jaka była I Próba Lubuskiego Wina i czego możemy spodziewać się 26 lutego?
Na pewno nasze wina nie będą podobne do tych z Australii czy Argentyny. Ale możemy je porównywać z austriackimi, słowackimi czy niemieckimi. Dobrze zrobione, przedłużą młodość i wzmocnią organizm.
W ubiegłym roku imprezę w Palmiarni początkowo przygotowywano dla 60 osób, jednak zainteresowanie było ogromne i organizatorzy – restauracja i cztery nasze winnice – zdecydowali się podwoić liczbę biletów, które zresztą i tak skończyły się na tydzień przed planowanym wieczorem.
W tym roku będzie aż 150 gości! Bo lubuskie wino wzbudziło wielkie zainteresowanie i to nie tylko wśród mieszkańców regionu.
Nasi winiarze chcą nas przekonać wyrobem naturalnym, rzetelnym, żywym, unikają cukru, nie stosują chemii, nie odkwaszają wina. Gdyby te zabiegi były im bliskie, ich trunki mogłyby przypominać właśnie te kombinowane z Chile czy Argentyny. Nie o to jednak chodzi.
Rzecz w tym, żeby człowiek, otwierając butelkę, mógł odbyć podróż do Italii, na Węgry, do Burgundii lub właśnie w Lubuskie. Zapach, smak i kolor wina są w dużym stopniu niezależne od człowieka, wpływa na nie gleba, klimat – a więc nasłonecznienie, temperatury, wilgotność.
Ale też inne trunki z tej samej odmiany otrzymamy w Starej Wsi koło Nowej Soli, a inne w Łazie koło Zaboru. Bo nie bez znaczenia jest mikroklimat i dokładny skład gleby… Wszystko to składa się na francuskie pojęcie “terroir”, na polski trudno przetłumaczalne. Owo “terroir” sprawia, że wina mają duszę. A mają ją przede wszystkim trunki z niewielkich plantacji, produkowane metodami tradycyjnymi.
Trzeba też uświadomić sobie, że często najlepsze powstają na północnych granicach występowania konkretnych szczepów. A właśnie w naszym regionie z powodzeniem uprawiano takie odmiany, jak Pinot Noir, Pinot Blanc czy Riesling.
Te wina nie będą podobne do tych z Australii czy Argentyny. Ale możemy je porównywać z austriackimi, słowackimi czy niemieckimi. Tam dobrze zrobione, białe wina uchodzą za przedłużające młodość i wzmacniające organizm. Co o tym decyduje? Ostry klimat i wysoko ceniona dziś naturalna kwasowość.
Ale długa jesień 2008 roku pozwoliła wspaniale dojrzeć winogronom czerwonym – wspomnianemu Pinot Noir, austriackiej odmianie Zweigeltrebe (w lubuskim winie z tej odmiany wyczuwamy ostre nuty papryki chilli), Alibernetowi, Regenowi. Zagorzałych zwolenników ma też prezentowany na degustacji Dornfelder, krzew wyhodowany w Niemczech podbija i nasze winnice.
Pamiętajmy też, że w restauracji na Wzgórzu Winnym kosztowaliśmy win młodych, więc one jeszcze się rozwiną. To takie jaskółki, które zapowiadają, na jakie trunki możemy liczyć.
Na pierwszej próbie lubuskiego wina 120 osób smakowało ośmiu wyrobów od czterech lubuskich producentów: Cantiny w Mozowie, Kingi w Starej Wsi, Miłosza w Łazie i Na Leśnej Polanie w Proczkach.
Każdej parze trunków towarzyszyła przystawka, która wydobywała z nich to, co wyjątkowe. Do Riesliga i Seyvala Blanc przypisano fetę z pomidorami i oliwkami, do Pinot Blanc oraz cuvee Bianka i Muskat – skropioną octem balsamicznym sałatkę z melona i orzechów włoskich, do Dornfeldera oraz cuvee z udziałem Aliberneta i Dornfeldera – carpaccio, do
Ronda i kolejnego cuvee – wędliny.
Wina podano w następującej kolejności:
1. Riesling z Cantiny – świeży kwiatowy bukiet, jest łagodne, nadające się do dłuższego leżakowania.
2. Seyval Blanc z Kingi – wino o nucie lekko balsamicznej, przechodzącej w kwiatowo-owocową, jest lekkie, czuć w nim grapefruita czerwonego.
3. Pinot Blanc z Miłosza – intensywne aromaty egzotycznych owoców (cytryny, brzoskwini, ananasa, mango), skoncentrowana słodycz ładnie zrównoważona kwasowością.
4. Cuvee z Kingi – lekko egzotyczne, Muskat dał armaty muszkatowe i tropikalne, Bianca zaś kwiaty i zioła, lekkie, o delikatnej kwasowości.
5. Dornfelder z Na Leśnej Polanie – aromat truskawkowy i smak malinowo-truskawkowy, barwa wiśniowo-rubinowa.
6. Cuvee z Miłosza – Alibernet dostarczył głębi i odrobiny tanin, wyczuwalny smak jagód z bitą śmietaną, przyjemne, gładkie, aksamitne, okrągłe.
7. Rondo z Cantiny – w pierwszym kontakcie wyczuwalny aromat dębu, a za nim bukiet wiśni i owoców leśnych, szczególnie jeżyn.
8. Cuvee z Na Leśnej Polanie – barwa ciemnowiśniowa, aromat i smak dymu i bzu czarnego.
A jakie wina będa w tym roku? Wkrótce na blogu Z Winnicy Miłosz.

